Chrześcijaństwo nie zabija myślenia

chrzescijanstwo nie zabija myslenia

Simone Weil z pewnością trudno uznać za pomnikowy przykład ortodoksyjnego chrześcijaństwa, ale tak się składa, że po mistrzowsku wyraziła intuicję, którą chciałbym zainaugurować blog prowadzony w ramach portalu Myślę, więc Wierzę:

Pojęcie tajemnicy jest uprawnione, kiedy najbardziej logiczny, najbardziej ścisły użytek zrobiony z inteligencji prowadzi w impas, ku sprzeczności, której nie da się uniknąć (…). Jednakże aby sięgnąć poza dziedzinę inteligencji trzeba ją przemierzyć całą i to przemierzyć idąc drogą wykreśloną z rygorem bez zarzutu. W przeciwnym razie nie jest się poza, ale nie doszło się do granicy.

Zwolennik racjonalnej obrony chrześcijańskiego światopoglądu nie jest szaleńcem, któremu wydaje się, że dzięki przenikliwości umysłu i wyrafinowanym metodom badawczym zdoła raz na zawsze usunąć Tajemnicę i przetransponować chrześcijaństwo do kilkuzdaniowej książeczki dla dzieci. Myślę, że szanujący rozum chrześcijanin nie tylko nie obala Tajemnicy, ale i sytuuje się pośród jej największych obrońców. Chroni przed zalewem tanich podróbek produkowanych masowo na taśmach ludzkich wyobrażeń i przed zabobonami, które rosną jak grzyby po deszczu na wyschniętej ziemi ludowej pobożności. Nie będę ani przez moment usiłował dowieść, że opanowałem Boga, a rzeczywistość stanowi dla mnie prosty rachunek oczywistości. Będę zmierzał natomiast do wykazania, że spośród wszystkich nieprawdopodobnych wizji rzeczywistości (a innych nie ma), chrześcijaństwo jest najmocniej zakorzenione w faktach.

Aby przyznać, że czegoś nie wiemy lub coś wykracza poza ludzkie zdolności poznawcze, musimy przemierzyć „dziedzinę inteligencji” – jak stwierdziła Simone Weil – „idąc drogą wykreśloną z rygorem bez zarzutu”. Wiara jest dla mnie skokiem w egzystencjalną przepaść, pełną otwartych pytań i przepastnych wątpliwości. Problem jedynie w tym, że – jak słusznie zauważają wszelkiej maści sceptycy – obrosło wokół przepaściami! Niezliczone religie, kulty, sekty i światopoglądy domagają się od człowieka bezwarunkowego posłuszeństwa i egzystencjalnego poddania. Laicyzm nie jest ani przez moment mniej zaborczy niż chrześcijaństwo, a nauka tylko z pozoru wydaje się być obiektywnie neutralną. Którą z tych przepaści wybrać? Której powierzyć swój los? Wydaje się, że właśnie tutaj należy przebyć intelektualną podróż drogą „wykreśloną z rygorem bez zarzutu”. Drogą logicznego wnioskowania, poprawnych interpretacji materiałów źródłowych i starannego odkrywania istniejących związków przyczynowo-skutkowych. Wnikliwa obserwacja zastanej rzeczywistości naturalnej, społecznej i filozoficznej oraz pokorne i odważne podejście do istniejących faktów pozwolą na przybliżenie się do właściwej przepaści. Nie sądzę, aby ludzki umysł pomógł dostrzec jej dno, jestem przekonany jednak, iż może pomóc ją uwiarygodnić.

Będąc chrześcijaninem wyznaję, iż człowiek nigdy nie wyruszy ku prawdzie bez przynaglenia Prawdy, a skok w przepaść możliwy jest wyłącznie dzięki jej przyciąganiu. Taka konstatacja nie wpływa jednak na zasadniczy charakter podróży, którą przebyć powinien każdy świadomy chrześcijanin (a także każdy świadomy sceptyk!). Wbrew pozorom, świadome chrześcijaństwo nie walczy z faktami, choćby z tego powodu, że nikt nie walczy z przyjaciółmi. Obowiązujący nieformalnie model dyskursu publicznego zawęża przestrzeń prezentacji chrześcijaństwa do różnej maści fundamentalizmów, nie znajdując miejsca dla odważnej i bynajmniej nie wąsko-horyzontalnej apologetyki. Bliższe przyjrzenie się ortodoksyjnej teologii chrześcijańskiej, uwypukliłoby, iż nie zwalcza ono postępu (naukowego lub cywilizacyjnego), ale w odpowiedzialny sposób wyznacza jego moralny kontekst.

Taki stan rzeczy wymaga od wierzących przynajmniej próby przywrócenia chrześcijaństwu należnego mu miejsca. Prawdą jest przecież, iż Ewangelia buntuje się, gdy ktoś usiłuje nałożyć na jej głowę generalski beret, muzealny kapelusz lub czapkę dj’a – domaga się natomiast korony Nadrzędnego Interpretatora Rzeczywistości. Twierdzi, iż objawienia się Boga w historii nie można zamknąć w ramach politycznej ideologii lub kolejnego popkulturowego zjawiska, tak samo jak nie można nalać wodospadu Niagara do butelki po Coca-Coli. Tym samym, aspiruje do roli nadrzędnego kontekstu widzialnej rzeczywistości, pragnąc ją interpretować i twórczo przemieniać. Cóż, idea, która żąda tak wiele musi mieć przy sobie listy uwierzytelniające. Musi wkraczać w bramy umysłu z orszakiem dowodów i argumentów. Nie wiedzieć czemu, żyłem niegdyś w przekonaniu, że Ewangelia przypomina samotnego jeźdźca na wychudzonej szkapie, który płaczliwym tonem błaga o otwarcie bram mojej intelektualnej twierdzy. Przekonanie to było tak silne, że nie chciało mi się nawet wyjrzeć przez zamkowe okna, aby upewnić się, czy wyobrażenia nie zakpiły okrutnie z mojej uprzedzonej naiwności, a szum wiatru nie zagłuszył faktycznego brzmienia głosu dobiegającego spod bramy. Gdy pewnego dnia spojrzenie spotkało się z wędrowcem, oczom ukazał się wspaniały orszak zdumiewających faktów, logicznych konstrukcji i nieodpartych wnioskowań. Chrześcijaństwo okazało się być na wskroś kompatybilne z rzeczywistością – tą empiryczną i tą nieweryfikowalną, żyjącą wyłącznie w zdroworozsądkowych intuicjach. Okazało się być najbliższe ludzkiemu doświadczeniu bolesnej egzystencji i jednocześnie najbardziej wzniosłe spośród meta-idei ścierających się w mikrokosmosie ludzkiego umysłu. I to co odkryłem z największym bodaj zdziwieniem – podczas gdy inne światopoglądy, ideologie i wierzenia pogłębiały defragmentację różnych intuicji, faktów i zjawisk, chrześcijaństwo posiada zadziwiającą zdolność do zszywania rzeczywistości – ukazywania sensu i odkrywania znaczenia tam, gdzie wcześniej nie udawało się ich dostrzec.

Dzisiaj wiem, że chrześcijaństwo nie zabija myślenia, ale otwiera przed nim zdumiewające horyzonty. I te właśnie horyzonty zamierzam w ramach portalu Myślę, więc Wierzę – mniej lub bardziej udolnie – portretować.

The following two tabs change content below.
Bartosz Sokół

Bartosz Sokół

Absolwent prawa na Uniwersytecie Śląskim oraz teologii w Wyższej Szkole Teologiczno-Społecznej w Warszawie. Interesuje się historią chrześcijaństwa w kontekstach społecznych i kulturowych, filozofią oraz apologetyką. Zachwycony Chrystusem.

Podziel się swoją opinią!