Dowodząc historyczności Jezusa (cz.2)

dowodzac historycznosci jezusa

[Poprzedni wpis mierzył się z problemem, na kim właściwie spoczywa ciężar dowodu: na tych krytykach, którzy uznają historyczną wiarygodność ewangelicznych relacji o Jezusie, czy też na ich bardziej sceptycznych kolegach? W dyskusji podniesiono argument zbyt krótkiego czasu, aby tendencje do mitologizacji były w stanie wypaczyć historyczne fakty oraz argument sprawdzonej historycznej wiarygodności autorów Ewangelii (przyp. red.)]

 

Ze względu na specyfikę badanego przez nas tematu, niewiele więcej można powiedzieć, by udowodnić historyczność wybranych historii zawartych w Ewangeliach. Bo jak – przykładowo – moglibyśmy dostarczyć dowodów na historyczność opowieści, w której Jezus odwiedza Martę i Marię? Mamy tu do czynienia z narracją, której autor jest wiarygodny i znajduje się w posiadaniu nieznanej nam wiedzy, a zatem nie ma żadnego powodu, by powątpiewać w historyczność jego relacji. W tym przypadku nic więcej nie podlega dyskusji.

Konkretne aspekty życia Jezusa

Jednakże o wielu kluczowych w Ewangeliach wydarzeniach można powiedzieć dużo więcej. Chciałbym teraz omówić kilka ważnych aspektów życia Jezusa i powiedzieć co nieco o ich historycznej wiarygodności.

  1. Niepodważalne przekonanie Jezusa o byciu Synem Boga. Skrajni krytycy zaprzeczają temu, jakoby historyczny Jezus uważał samego siebie za Syna Bożego. Zakładają, że to wczesny Kościół – a nie sam Jezus – jest autorem takiego przekonania.

Największy problem we wspomnianej tu hipotezie polega na tym, że nie można w żaden sposób wytłumaczyć, jak monoteistyczni Żydzi mogliby przypisywać Boskość znanemu im człowiekowi. Monoteizm stanowi podstawę judaizmu i przypisywanie Boskości istocie ludzkiej równałoby się z bluźnierstwem. A jednak wcześni chrześcijanie dokładnie w taki sposób postrzegali Jezusa i w taki sposób Go głosili, co oznacza, że przekonanie owo było zakorzenione w nauczaniu Jezusa.

Większość uczonych twierdzi, że wśród historycznie autentycznych wypowiedzi Jezusa (tych, które naukowcy z Jesus Seminar zaznaczyliby na czerwono), znajdują się passusy, w których Jezus sam ujawnia swoje Boskie wcielenie. Można by wygłosić o tym cały wykład, ale skupię się jedynie na samokoncepcie Jezusa jako jedynego Syna Bożego.

Niepodważalne przekonanie Jezusa o byciu Synem Boga widoczne jest, na przykład, w przypowieści o złych dzierżawcach winnicy. Nawet sceptyczni badacze uznają autentyczność tej paraboli, jako że znajduje się ona również w Ewangelii Tomasza, która stanowi jedno z ich ulubionych źródeł. W przypowieści tej właściciel winnicy wysyła swoich służących z wizytą do dzierżawców winnicy (w tłumaczeniu Biblii Warszawskiej: „wieśniaków” – przyp. tłum.), by odebrali jego plony. Winnica symbolizuje tu Izrael, właścicielem jest Bóg, dzierżawcy to żydowscy przywódcy religijni, a służący to posłani przez Boga prorocy. Dzierżawcy winnicy nie przyjmują jednak sług i okaleczają ich. W końcu właściciel mówi: Poślę do nich mojego jedynego ukochanego syna. Jego z pewnością posłuchają. Zamiast tego, dzierżawcy zabijają syna, wiedząc, że jest on dziedzicem winnicy. A zatem co mówi nam ta parabola o samopostrzeganiu Jezusa?  Uważał samego siebie za jedynego Syna Bożego odmiennego od wszystkich proroków, ostatecznego Boskiego posłańca, a nawet dziedzica Izraela. To już nie tylko żydowski chłop!

Jezusowe przekonanie o byciu Synem Bożym znajduje swój bezpośredni wyraz w następującym wersecie: Wszystko zostało mi przekazane przez Ojca mego i nikt nie zna Syna tylko Ojciec, i nikt nie zna Ojca, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić (Mt 11;27 BW). Po  raz kolejny istnieją powody, by uznawać te słowa za autentyczną wypowiedź historycznego Jezusa. Pochodzą one ze starego dokumentu zwanego przez uczonych źródłem Q, z którego korzystali Mateusz i Łukasz. Ponadto, to nieprawdopodobne, by Kościół wymyślił tę wypowiedź, gdyż zakłada ona, że Syn jest niepoznawalny – i nikt nie zna Ojca, tylko Syn – a jako Kościół funkcjonujący po zmartwychwstaniu Jezusa możemy już poznać Syna. A zatem wypowiedź ta nie jest wytworem późniejszej teologii Kościoła. A co nam mówi o Jezusowym samokoncepcie? Postrzegał samego siebie jako wyłącznego i doskonałego Syna Bożego i jedyne Boskie objawienie dla rodzaju ludzkiego! Nie popełniajmy tu jednak błędu: jeśli Jezus nie był tym, za kogo się uważał, to był bardziej niezrównoważony niż David Koresh i Jim Jones razem wzięci! (amerykańscy przywódcy sekt apokaliptycznych – przyp. tłum.)

Na koniec chciałbym rozważyć jeszcze jedną wypowiedź Jezusa odwołującą się do Jego powtórnego przyjścia: Ale o tym dniu i godzinie nikt nie wie: ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec (Mk 13;32 BW). To z pewnością autentyczne słowa historycznego Jezusa, gdyż późniejszy Kościół, który uznawał Boskość Jezusa, z pewnością nie stworzyłby wypowiedzi, która przypisywałaby Mu ograniczone poznanie czy niewiedzę. A w tym wersecie czytamy, że nawet Jezus nie zna pory swojego powtórnego przyjścia. Fragment ten ujawnia nie tylko samoświadomość Jezusa o byciu jedynym Synem Bożym, ale też stanowi opis hierarchii: od człowieka, poprzez anioły, aż po Syna i Ojca; hierarchii, w której Jezus przewyższa każdą anielską bądź ludzką istotę. To naprawdę niesamowite! Ale właśnie tak uważał historyczny Jezus, i takie rozumienie Jego istoty to jedyne rzeczywiście istniejące. C. S. Lewis miał słuszność, mówiąc:

Ktoś, kto byłby tylko człowiekiem, a zarazem mówił takie rzeczy jak Jezus, nie mógłby być wielkim nauczycielem moralności. Byłby albo szaleńcem – niczym człowiek, który utrzymuje, że jest sadzonym jajem – albo szatanem z piekła rodem. Trzeba wybierać. Ten człowiek albo był i jest Synem Bożym – albo szaleńcem, albo czymś jeszcze gorszym. Możesz kazać Mu się zamknąć jako głupkowi, możesz na Niego napluć i zabić Go jako wcielonego demona, albo możesz upaść Mu do stóp i nazwać Go Panem i Bogiem. Ale nie prawmy protekcjonalnych bzdur, że był wielkim człowiekiem i nauczycielem. Tej możliwości nam nie zostawił [1].

  1. Cuda Jezusa. Nawet najbardziej sceptyczni badacze nie mogą zaprzeczyć, że misja historycznego Jezus naznaczona była cudami. Rudolf Bultmann, jeden z najbardziej sceptycznych naukowców minionego stulecia, napisał w roku 1926:

Większość historii o cudach zawartych w Ewangeliach ma charakter legendarny bądź przynajmniej została upiększona przez legendy. Jednakże nie ma wątpliwości, że Jezus faktycznie dokonywał takich czynów, które w Jego rozumieniu oraz rozumieniu współczesnych Mu ludzi były cudami, czyli ich przyczynę stanowiło ponadnaturalne, boskie działanie. Bez wątpienia Jezus leczył chorych i wyganiał demony [2].

W czasach Bultmanna uznawano, że ewangeliczne historie o cudach powstały pod wpływem opowieści o mitologicznych bohaterach, i stąd ich, częściowo chociaż, legendarny charakter. Jednakże współcześnie hipotezę o mitologicznych wpływach uznaje się za historycznie niepoprawną. Craig Evans, znany badacz osoby Jezusa, twierdzi, że porzucono już dawne pojmowanie historii o cudach jako produktu mitologicznych idei [3]. Mówi: Nie podważa się już, że cuda stanowiły część służby Jezusa. Jedynym powodem, za którym kryje się niechęć do przyznania, że Jezus dokonywał prawdziwych cudów, są nieuzasadnione antysupranaturalistyczne założenia.

  1. Proces i ukrzyżowanie Jezusa. Według Ewangelii Jezus został skazany za bluźnierstwo przez żydowską Radę Najwyższą i przekazany Rzymianom w celu przeprowadzenia egzekucji za ustanowienie się żydowskim królem, co stanowiło akt zdrady stanu. Powyższe fakty potwierdzają nie tylko niezależne od siebie relacje biblijne, takie jak te autorstwa Pawła czy Dzieje Apostolskie, ale też źródła pozabiblijne. Z zapisów Józefa Flawiusza i Tacyta dowiadujemy się, że Jezus został ukrzyżowany przez rzymskie władze na mocy wyroku Poncjusza Piłata. Józef Flawiusz i Mara Bar-Serapion twierdzili, że żydowscy przywódcy wystosowali oficjalny akt oskarżenia wobec Jezusa i uczestniczyli w wydarzeniach prowadzących do ukrzyżowania. Z Talmudu Babilońskiego (Sanhedryn 43a) dowiadujemy się, że Żydzi tłumaczyli swoje zaangażowanie w proces Jezusa jako słuszne działanie przeciwko heretykowi. Jak mówi Johnson, dowody na śmierć Jezusa, a także jej przyczyny i towarzyszące jej okoliczności, są przytłaczające: Jezus przed śmiercią stanął przed sądem, został skazany i wykonano na nim egzekucję przez ukrzyżowanie [4]. Jesus Seminar uznaje ukrzyżowanie Jezusa jako bezsporny fakt [5].

W tym momencie stajemy przed zastanawiającym pytaniem: dlaczego ukrzyżowano Jezusa? Jak widzimy, dowody wskazują, że Jego śmierć została sprowokowana przez bluźniercze roszczenia, zinterpretowane przez Rzymian jako zdrada stanu. Tak właśnie powód ukrzyżowania tłumaczyła przybita do krzyża nad głową Jezusa tabliczka: król żydowski. Ale jeśli Jezus był tylko jakimś wieśniakiem, cynicznym filozofem czy też kąśliwym krytykantem ówczesnych postaw społecznych, jak twierdzi Jesus Seminar, wówczas Jego śmierć staje się niewytłumaczalna.

Cytując profesora Leandera Kecka z Uniwersytetu Yale:

Pomysł, że ów żydowski cynik (i towarzyszący mu tuzin błaznów) wraz z charakterystycznym sobie sposobem bycia i aforystyką mógłby stanowić poważne zagrożenie dla społeczeństwa, brzmi raczej jak jakiś odosobniony koncept grupy naukowców, a nie zdroworozsądkowy ogląd historyczny [6].

Badacz Nowego Testamentu John Meier wypowiada się na ten temat w nie mniej bezpośredni sposób. Twierdzi, że pozbawiony wyrazu Jezus, który podróżował, opowiadając przypowieści i nakazując ludziom, by przyglądali się liliom polnym, nie mógłby nikomu zagrażać, jak to próbują wykoncypować niektórzy uniwersyteccy badacze [7]. Jesus Seminar stworzył Jezusa, który nie przystaje do niepodważalnego faktu o ukrzyżowaniu.

  1. Zmartwychwstanie Jezusa. Wydaje mi się, że dysponujemy 4 przyjętymi faktami, które stanowią dowody o charakterze indukcyjnym na zmartwychwstanie Jezusa:

Fakt 1: Po ukrzyżowaniu Jezus został pochowany w grobowcu przez Józefa z Arymatei. Fakt ten jest istotny, bo oznacza, że miejsce pochówku Jezusa było znane zarówno Żydom, jak i chrześcijanom. Gdyby grób Jezusa nie był pusty, jak wytłumaczyć, że przekonanie o Jego zmartwychwstaniu przyjęło się i rozkwitało? Cytując ś.p. Johna A. T. Robinsona z Uniwersytetu Cambridge, zaszczytny pochówek Jezusa jest jednym z najwcześniejszych i najlepiej sprawdzonych faktów o Jezusie [8].

Fakt 2: W niedzielny poranek po ukrzyżowaniu grupa kobiet naśladujących Jezusa znalazła Jego pusty grób. Jakob Kremer, austriacki naukowiec badający zmartwychwstanie, mówi: Zdecydowana większość egzegetów utrzymuje zdecydowanie, że biblijne stwierdzenia dotyczące pustego grobu można uznać za wiarygodne [9]. Jak wskazuje D. H. van Daalen, byłoby niezwykle trudno odrzucić fakt o pustym grobie Jezusa, opierając się na źródłach historycznych; można to co najwyżej uczynić na podstawie teologicznych bądź filozoficznych założeń [10].

Fakt 3: Jezus po swoim zmartwychwstaniu ukazał się wielokrotnie w różnych okolicznościach poszczególnym osobom bądź grupom ludzi. Potwierdzają to niemal wszyscy współcześni badacze Nowego Testamentu. Nawet Even Gert, prawdopodobnie jeden z najwybitniejszych obecnych krytyków zmartwychwstania, przyznaje: Można uznać za historycznie pewne, że Piotr oraz uczniowie spotkali się z Jezusem po jego śmierci, postrzegając go jako zmartwychwstałego Chrystusa [11].

I w końcu, fakt 4: Pierwsi uczniowie wierzyli w zmartwychwstanie Jezusa, mimo że mieli wszelkie podstawy, by nie wierzyć.  To niezaprzeczalny fakt historyczny, że uczniowie nie tylko wierzyli, ale też głosili i byli gotowi pójść na śmierć w imię swoich przekonań. C.F.D. Moule z Uniwersytetu Cambridge stwierdza, że mamy tu do czynienia z wiarą, którą tłumaczy jedynie faktyczne zmartwychwstanie [12].

Każdy odpowiedzialny historyk, który podejmuje się relacjonowania tej kwestii, musi zmierzyć się z 4 wspomnianymi wcześniej niezależnymi i przyjętymi faktami: zaszczytnym pochówkiem Jezusa, odkryciem pustego grobu, kilkakrotnym ukazaniem się Jezusa po śmierci oraz źródłem wiary wczesnych chrześcijan w zmartwychwstanie, i co za tym idzie – w samo chrześcijaństwo. Chciałbym podkreślić, że przytoczone tu fakty i cytaty nie stanowią wniosków konserwatywnych naukowców, lecz raczej reprezentują poglądy podzielane przez większość współczesnych badaczy Nowego Testamentu. Nasuwa się pytanie: w jaki sposób najlepiej wytłumaczyć owe fakty?

Powyższe pewniki stawiają sceptycznych krytyków w beznadziejnym położeniu. Jakiś czas temu debatowałem z profesorem z Uniwersytetu Kalifornijskiego (Irvine) na temat historyczności zmartwychwstania Jezusa. Napisał on na ten temat swoją rozprawę doktorską i był gruntownie zaznajomiony z wszelkimi dowodami. Nie był jednak w stanie zaprzeczyć faktom o zaszczytnym pochówku Jezusa, Jego pustym grobie, pośmiertnym ukazaniom i źródle wiary pierwszych uczniów w zmartwychwstanie. Uciekał się co najwyżej do alternatywnych eksplikacji owych faktów. Dowodził, na przykład, że Jezus posiadał nieznanego brata bliźniaczego, z którym rozdzielono Go przy narodzinach, a powrócił on do Jerozolimy dokładnie w chwili ukrzyżowania Jezusa, wykradł Jego ciało z grobu, a następnie ukazał się uczniom, którzy błędnie wywnioskowali, że Jezus powstał z martwych! Nie będę teraz wnikał w to, jak próbowałem zbić jego argumenty, ale myślę, że przytoczony przykład jest pouczający, bo pokazuje, jak rozpaczliwie daleko musi posunąć się sceptycyzm, by podważyć historyczność zmartwychwstania Jezusa.  Siła dowodów jest tak wielka, że jeden z czołowych współczesnych teologów żydowskich Pinchas Lapide zadeklarował, że w obliczu przedstawionych faktów został przekonany, że Bóg Izraela wskrzesił Jezusa z martwych! [13]

Podsumowanie

Ewangeliczne dokumenty uznawane są za wiarygodne. Także gdy przyglądamy się najważniejszym aspektom życia Jezusa przedstawionym w Ewangeliach, ich historyczna wiarygodność przyświeca z jeszcze większą mocą. Bóg zamanifestował się w historii, a my mamy na to dowody.

 


 

Tłumaczenie: Ola Glapa

Źródło: http://www.reasonablefaith.org

 

[1] C.S. Lewis, Chrześcijaństwo po prostu, przeł. Piotr Szymczak, Media Rodzina, Poznań 2002, s. 60-61.

[2] Rudolf Bultmann, Jesus (Berlin: Deutsche Bibliothek, 1926), p. 159.

[3] Craig Evans, „Life-of-Jesus Research and the Eclipse of Mythology,” Theological Studies 54 (1993): 18, 34.

[4] Johnson, Real Jesus, p. 125.

[5] Robert Funk, Jesus Seminar videotape.

[6] Leander Keck, „The Second Coming of the Liberal Jesus?” Christian Century (August, 1994), p. 786.

[7] John P. Meier, A Marginal Jew, vol. 1: The Roots of the Problem and the Person, Anchor Bible Reference Library (New York: Doubleday, 1991), p. 177.

[8] John A. T. Robinson, The Human Face of God (Philadelphia: Westminster, 1973), p. 131.

[9] Jakob Kremer, Die Osterevangelien–Geschichten um Geschichte (Stuttgart: Katholisches Bibelwerk, 1977), p. 49-50.

[10] D. H. Van Daalen, The Real Resurrection (London: Collins, 1972), p. 41.

[11] Gerd Lüdemann, What Really Happened to Jesus?, trans. John Bowden (Louisville, Kent.: Westminster John Knox Press, 1995), p. 80.

[12] C. F. D. Moule and Don Cupitt, „The Resurrection: a Disagreement,” Theology 75 (1972): 507-19.

[13] Pinchas Lapide, The Resurrection of Jesus, trans. Wilhelm C. Linss (London: SPCK, 1983).

The following two tabs change content below.
William Lane Craig

William Lane Craig

Profesor w katedrze Filozofii na Talbot School of Theology oraz profesor filozofii na Houston Baptist University. W 2016 roku został zaliczony przez The Best School do grona 50-ciu najbardziej wpływowych obecnie żyjących filozofów.
William Lane Craig

Ostatnie wpisy William Lane Craig (zobacz wszystkie)

Podziel się swoją opinią!