Gdyby Bóg istniał, świat byłby lepszy

gdyby bog istnial swiat bylby lepszy

Osoby o sceptycznym tudzież ateistycznym światopoglądzie jako jeden z powodów swojej niewiary często podają niedoskonałość świata, w którym żyjemy. Wskazuje się tutaj na wiele elementów: wojny, przemoc, gwałty, pedofilia, handel ludźmi, choroby, trzęsienia ziemi, tsunami i wiele, wiele innych. Myśl tę dość wcześnie propagował żyjący na przełomie XVIII i XIX wieku kontrowersyjny francuski filozof Donatien Alphonse Francois de Sade w następującej postaci:

„Sądzę, że gdyby istniał bóg, byłoby mniej zła na świecie; sądzę, że jeśli istnieje zło na ziemi, to albo cały ten nieporządek pochodzi z woli boga, albo zapobieżenie mu przechodzi jego siły, a ja nie obawiam się boga, który jest albo słaby, albo zły, stawiam mu czoło bez lęku i śmieję się z jego gromów” [1]

Stephen Hawking, brytyjski astrofizyk i kosmolog, wtórując francuskiemu skandaliście, zgeneralizował banalność ludzkiej egzystencji w słowach:

„Jaka jest natura naszego Wszechświata? Jakie jest nasze miejsce w nim i skąd w ogóle się wzięliśmy? (…) Jesteśmy chemiczną szumowiną na powierzchni niczym niewyróżniającej się planety, która krąży wokół typowej gwiazdy na obrzeżach przeciętnej galaktyki” [2]

Z czysto naturalistycznej perspektywy ból, śmierć, przemijanie oraz każdy rodzaj zła, jakiego doświadczamy podczas naszego życia, nie mogą służyć żadnemu celowi. Takie spojrzenie na rzeczywistość niejednokrotnie unaocznia się w nagłówkach brukowców, opatrujących realne ludzkie tragedie przy pomocy epitetu „bezsensowne”. Co więcej, oczywistą ponoć konsekwencją tak fatalnie skonstruowanego świata wypełnionego po brzegi krzywdą niewinnych ludzi ma być niemożliwość istnienia Boga-Stwórcy. A nawet gdyby istniał – konkludują sceptycy – nie jest absolutnie wart tego, aby jakkolwiek Go czcić, ponieważ umieścił nas w tak beznadziejnej i bolesnej rzeczywistości. Miał wszelkie predyspozycje ku temu, by lepiej wywiązać się ze swojego zadania, jednak tego nie zrobił.

Czy tragedia może być bezsensowna?

Warto na początku zauważyć, że aby cokolwiek mogło być nazwane tragedią, musi uprzednio istnieć jakkolwiek sprecyzowany standard dobra i zła; jakieś wytyczne pozwalające jednoznacznie stwierdzić, że określone zjawisko jest pożyteczne, zaś zdarzenie przeciwne korzyści nie niesie. Z drugiej strony, jeśli cokolwiek jest określane jako bezsensowne, nie może równocześnie być w tym niczego, co jest tragedią albo szczęściem. Powinien wyłącznie funkcjonować brak jakiegokolwiek sensu. W efekcie, sformułowanie „bezsensowna tragedia” jest oksymoronem, wszak słowo „tragedia” zakłada istnienie jakiegoś porządku w świecie, natomiast „bezsens” całkowicie jakiemukolwiek standardowi przeczy.

Co więcej, istnienie ludzkich dramatów w codzienności naszego świata nie jest dobrym argumentem negującym istnienie Boga. Jeśli bowiem On istnieje i jest absolutnie suwerennym, dobrym Bogiem, wtedy nie zdarza się zupełnie nic, co w końcowym rozrachunku mogłoby być pozbawione sensu. Czasem rzeczy mogą się takimi wydawać, jednak ich ostateczne znaczenie może nam umykać – nam, skończonym istotom uwięzionym w teraźniejszości. Jedno z ciekawych wyznań wiary w teologii reformowanej afirmuje: „Finitum non capax infiniti” (dosł.: skończone nie może objąć nieskończonego). Kiedykolwiek nasza percepcja oraz przyjęty punkt odniesienia nie pozwalają nam dostrzec jakiegokolwiek sensu do bólu realistycznych zdarzeń zaistniałych w porządku świata, wypada jednak pamiętać, że nasza perspektywa jest drastycznie ograniczona materialną, na wskroś doczesną czasowością.

Dlaczego Wszechświat jest, jaki jest?

Podstawowa trudność jaką dostrzegam w ateistycznym argumencie ze zła we Wszechświecie polega na niewypowiedzianym założeniu, że jedynym celem przyświecającym hipotetycznemu Stwórcy miałoby być zapewnienie doskonałych i maksymalnie komfortowych warunków do życia, w szczególności tego ludzkiego. Drugi problem przedstawionego światopoglądu to równie nieme przyjęcie, że świat doczesny w zamyśle Boga (gdyby w ogóle istniał) jest jedynym i ostatecznym miejscem zamieszkania człowieka, czymś na wzór raju bądź utopii. Skoro jednak doświadczamy negatywnych i bolesnych emocji związanych z ogólnie pojętą niesprawiedliwością, Stwórca nie istnieje.

Z chrześcijańskiej perspektywy Bóg-Stwórca dysponuje niezliczonymi powodami, dla których zdecydował się stworzyć Wszechświat wraz z Ziemią w takim, a nie innym kształcie, by następnie znaleźć w nim miejsce odpowiednie dla człowieka. Biblia otwarcie deklaruje jeden główny zamysł (1) oraz pozwala wnioskować co najmniej pięć wtórnych (2-6): [3]

  1. Manifestacja atrybutów Boga (ukazanie Jego chwały)

„Bo niewidzialna jego istota, to jest wiekuista jego moc i bóstwo, mogą być od stworzenia świata oglądane w dziełach i poznane umysłem” (Rz 1:20)

  1. Miejsce zamieszkania dla istot żywych

„(…) Stwórca niebios – On jest Bogiem – stworzył ziemię i uczynił ją, utwierdził ją, a nie stworzył, aby była pustkowiem, lecz na mieszkanie ją stworzył” (Iz 45:18)

  1. Fizyczny i historyczny kontekst dla wcielenia Syna Bożego

„Lecz gdy nadeszło wypełnienie czasu, zesłał Bóg Syna swego, który się narodził z niewiasty (…), aby wykupił tych, którzy byli pod zakonem, abyśmy usynowienia dostąpili” (Ga 4:4-5)

  1. Dostarczenie ludziom zasobów niezbędnych do dynamicznego rozwoju

„I rzekł do nich Bóg: Rozradzajcie się i rozmnażajcie się, i napełniajcie ziemię, i czyńcie ją sobie poddaną” (1 M 1:28)

  1. Stworzenie płaszczyzny do szybkiego i efektywnego zniszczenia zła

„(…) Aby przez śmierć zniszczyć tego, który miał władzę nad śmiercią, to jest diabła” (Hbr 2:14)

  1. Przygotowanie człowieka do wypełnienia zasadniczego celu jego egzystencji

„Poczytujcie to sobie za najwyższą radość (…) gdy rozmaite próby przechodzicie, wiedząc, że doświadczenie wiary waszej sprawia wytrwałość, wytrwałość zaś niech prowadzi do dzieła doskonałego, abyście byli doskonali i nienaganni, nie mający żadnych braków” (Jk 1:2-4)

Lepszy Wszechświat – to znaczy jaki?

Chociaż nadmienione powody, dla których Bóg przedstawiony w Biblii zdecydował się stworzyć Wszechświat, są zaledwie ułamkiem Jego kompletnego zamysłu, stanowią jednak istotny przyczynek do zrozumienia otaczającej nas rzeczywistości. Fakt, że Bóg jako Wielki Architekt był w stanie zaprojektować jeden tylko Wszechświat oraz jedno przeżyte w nim ludzkie życie, by równolegle zrealizować tak wiele swoich doskonałych zamierzeń, powinien wprawiać w głęboki podziw. Kiedykolwiek ateizm lub sceptycyzm chce uczynić obecną rzeczywistość wyrzutem sumienia Boga, sugerowałbym najpierw podać spójną i całościową charakterystykę owego „lepszego” świata, który byłby w stanie równolegle realizować przywołane powyżej cele. Zachęcam do podjęcia wyzwania!

 


 

[1] Donatien Alphonse Francois de Sade, Niedole cnoty (Lublin: Wydawnictwo TEST, 1996).

[2] Stephen W. Hawking, A Brief History of Time (New York: Bantam Books, 1988), p.171.

[3] Hugh Ross, Why the Universe Is the Way It Is? (Colorado Springs, CO: NavPress, 1999), pp.217-28.

The following two tabs change content below.
Mateusz Jakubowski

Mateusz Jakubowski

Ukończył Akademię Górniczo-Hutniczą w Krakowie z wyróżnieniem Magna Cum Laude, obecnie doktoryzuje się w zakresie nauk technicznych. Zajmuje go interakcja pomiędzy nauką a wiarą oraz rola rozumu w syntetycznym wyjaśnieniu Wszechświata.

Podziel się swoją opinią!