Przecież umarli nie zmartwychwstają! O fizycznej (nie)możliwości cudów

Przecież umarli nie zmartwychwstają! O fizycznej (nie)możliwości cudów

W niniejszym artykule zajmiemy się relacją między cudami, czyli zjawiskami nadprzyrodzonymi, a nauką. Na samym początku warto zauważyć i zdać sobie sprawę z tego, że tytułowe zdanie było oczywiste 2000 lat temu w czasach, gdy na ziemi żył, umarł i zmartwychwstał Pan Jezus Chrystus, a także o wiele, wiele wcześniej. Ludzie nie potrzebowali nauk przyrodniczych, by skonstatować, że umarli nie zmartwychwstają. Wystarczyło uważnie obserwować rzeczywistość i z przekonaniem można było dojść do takiego wniosku. W związku z tym twierdzenie, że obecnie z powodu niesamowitych sukcesów, jakie odnosi nauka, ludziom trudniej jest uwierzyć w zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, jest po prostu fałszywe. Ludzie wiedzieli 2000 lat temu, że umarli nie zmartwychwstają i już wtedy była grupa sceptyków, która wykluczała, że miało ono miejsce.

Powszechnie przyjmowana definicja cudu

Definicja cudu zaproponowana przez Dawida Hume’a jest powszechnie przyjmowana i stosowana w debacie na temat relacji między nauką i cudami. Z tego powodu wielu chrześcijan przyjmuje ją nieświadomie i od samego początku w dyskusji znajduje się w defensywie. Hume stwierdził, że:

Cud jest złamaniem praw natury. Z racji tego, że prawa te zostały sformułowane na podstawie solidnych i niezmiennych danych eksperymentalnych, dowód przeciwko cudowi jest z samej natury rzeczy zupełny dzięki dowolnemu argumentowi bazującemu na doświadczeniu.[1]

Rozumienie pojęcia cudu jako „złamania praw natury” jest od czasu Hume’a bardzo powszechne. Precyzyjniej można powiedzieć, że cuda są zdarzeniami, które przeczą temu, w jaki sposób zwykle działa przyroda. Dlatego wielu naukowców, sądząc, że metoda naukowa jest jedynym sposobem pozwalającym poznać świat, odrzuca cuda jako sprzeczne z nią. Z drugiej strony wielu chrześcijan wyczuwa napięcie między nauką a wiarą i cieszy się z tego, że pewne procesy naturalne nie są jeszcze naukowo wyjaśnione. Sądzą, że w ten sposób objawia się słabość nauki, która pozwala zachować miejsce dla działalności Boga w świecie. Skoro nie potrafimy naukowo wyjaśnić, jakichś zjawisk, to widać, że nauka nie jest jeszcze tak doskonale rozwinięta i możemy wierzyć w to, że Pan Jezus Chrystus 2 000 lat powstał z martwych.

Jako naukowiec i chrześcijanin, który wierzy w cuda opisane w Biblii i w szczególności w fizyczne zmartwychwstanie Chrystusa, widzę błędy w obu opisanych powyżej podejściach i żeby to wyjaśnić, chciałbym żebyśmy zastanowili się nad tym, czym jest nauka i nad tym, co Biblia mówi o cudach.

Nauka jako gobelin

Definiowanie nauki jest zadaniem dosyć problematycznym. Przejście od nauki do pseudonauki jest ciągłe i płynne, przez co postawienie wyraźnej granicy między tym, co nauką jeszcze jest a tym co nią już nie jest, jest bardzo trudne. Dlatego chciałbym tu zaproponować za Ardem Louisem, profesorem fizyki teoretycznej na Uniwersytecie Oksfordzkim, i za Davidem Merminem, profesorem fizyki ciała stałego na Uniwersytecie Cornell, inne podejście do kwestii opisywania nauki. Zamiast silić się na podanie precyzyjnej definicji nauki lub metody naukowej proponuję metaforę – porównanie nauki do gobelinu, utkanego z wielu nici czy wątków takich jak dane eksperymentalne, interpretacje, wyjaśnienia, teorie itp. Tkanie gobelinu nauki jest przedsięwzięciem zespołowym opartym na wzajemnym zaufaniu naukowców i ich doświadczeniu odnośnie tego, jakie dowody są wiarygodne i które z nich najprawdopodobniej przetrwają próbę czasu. Przedstawiciele nauk przyrodniczych i matematyki tkają swój gobelin inaczej niż specjaliści np. z dziedziny nauk społecznych. Niemniej jednak większość naukowców zgadza się na temat tego, co sprawia, że splot gobelinu jest trwały. Jest to między innymi powtarzalność wyników eksperymentów. Jeśli to kryterium nie jest spełnione, trudno jest mówić o nauce.

Warto sobie również zdawać sprawę z tego, że nauka ma swoje ograniczenia. Pewne procesy i zjawiska nie mogą obecnie zostać przez naukowców zbadane ze względu na ograniczenia aparaturowe lub brak właściwych teorii, inne z kolei ze względu na swoją naturę nigdy nie znajdą się w zasięgu naukowców. Fakt ten opisał w swojej książce zatytułowanej „Granice nauki” zdobywca nagrody Nobla i ateista Sir Peter Medawar.[2]

Wartość i wielkość nauki bierze się z jej samoograniczenia. Błędem jest szukanie za pomocą metody naukowej odpowiedzi na pytania, które znajdują się poza jej obszarem jurysdykcji. De facto najważniejsze decyzje w życiu nie mogą być podejmowane wyłącznie w oparciu o metodę naukową i nikt nie żyje w sposób, jakby to było możliwe.

Cuda w Biblii

Przejdźmy teraz do kwestii cudów opisanych w Biblii i przyjrzyjmy się na początku biblijnemu językowi stosowanemu do ich opisu.

W Nowym Testamencie natchnieni autorzy używali przede wszystkim trzech greckich słów na określenie cudu: teras – cud, dziw, dunamis – dzieło mocy – oraz semeion – znak. Czasami wszystkie trzy te słowa występują obok siebie (np. Dz. Ap. 2:22). Słowo teras (cud) jest prawie zawsze używane razem z jednym z pozostałych dwóch słów w celu podkreślenia, że głównym zadaniem cudów opisanych w Biblii nie jest wzbudzenie podziwu, lecz realizacja ściśle określonego Bożego planu. Z tego powodu cuda opisane w Biblii nie mogą być zrozumiane poza kontekstem teologicznym i historycznym, w jakim mają miejsce. Nie są one tylko anomaliami. Ta zasada zapewnia klucz do właściwej oceny ich wiarygodności.

Cuda zdarzają się w szerszym kontekście. W tej materii oświecające jest zdanie sobie sprawy z tego, w jaki sposób Biblia opisuje Boże działanie w naturalnym świecie. Na przykład w Psalmie 104, wspaniałym wierszu o naturze, czytamy:

Ty kierujesz źródła w koryta rzeczne,

Płyną strumienie między górami, (Ps 104:10)

Pierwsza część tego wersetu odnosi się do bezpośredniego działania Boga, a druga sugeruje, że woda płynie z powodu swoich naturalnych właściwości. Gdybyśmy przeczytali cały ten psalm, zobaczylibyśmy, jak płynnie zmienia się punkt widzenia pomiędzy czymś, co moglibyśmy nazwać prawami natury, a bezpośrednim działaniem Boga. Podobny dualny opis można znaleźć w całej Biblii (np. w Nowym Testamencie w Hbr 1:3 czy też w Kol 1:17). Innymi słowy, gdyby Pan Bóg przestał podtrzymywać wszystko swoim Słowem, świat przestałby istnieć.

Jeszcze zanim powstało the Royal Society of London w 1660 roku, pierwsze towarzystwo naukowe, i zanim nauka zaczęła święcić swoje tryumfy, chrześcijańscy myśliciele tacy jak poeta metafizyczny John Donne, wtedy dziekan Katedry św. Pawła w Londynie, wierzyli w to, że źródłem porządku w przyrodzie jest Pan Bóg. W związku z tym John Donne napisał:

zwykłe zjawiska w Przyrodzie byłyby większymi cudami niż te wyjątkowe, które podziwiamy najbardziej, gdyby miały miejsce tylko raz… ale codziennie ich zachodzenie odbiera im podziw.[3]

Rodzaje cudów w Biblii

Do weryfikacji opisów cudów zawartych w Biblii mogą być do pewnego stopnia zastosowane powszechnie wykorzystywane metody dociekania prawdy takie jak metoda naukowa, metody historii, czy też metodologia postępowania sądowego. Pozwalają one na przykład wyróżnić dwie kategorie cudów biblijnych: (i) opatrznościowa koordynacja wydarzeń, opatrznościowe zgrywanie wydarzeń w czasie oraz (ii) cuda właściwe, które, jak się wydaje, rzeczywiście są złamaniem pewnego porządku panującego w przyrodzie.

Przykładem cudu typu (i) może być deszcz kamieni, który Bóg zesłał na Kananejczyków, gdy Izraelici z nimi walczyli, podczas podboju Kanaanu (Joz 10:11). Z opisu wynika, że na Kananejczyków spadły odłamki skalne lub deszcz meteorów, co samo w sobie nie jest czymś ponadnaturalnym. Natomiast cudowne jest to, ze spadły one tylko na Kananejczyków i akurat wtedy, gdy walczyli z Izraelitami. Innym przykładem tego typu cudu jest przejście Izraelitów przez Jordan, gdy wkraczali do ziemi obiecanej (Joz 3:14-16). Colin Humphreys, profesor materiałoznawstwa na Uniwersytecie w Cambridge, przebadał bardzo szczegółowo ten cud i stwierdził, że biblijny opis zawiera wiele niezwykłych wskazówek pozwalających na identyfikację miejsca, w którym Izraelici przekroczyli Jordan. Jest to lokalizacja, w której przepływ Jordanu ulega tymczasowemu zatamowaniu po silnych trzęsieniach ziemi, powodujących lawiny błotne (ostatnio w 1927 roku).[4] Oczywiście powyższe wyjaśnienie nie zmienia faktu, że nastąpiła niezwykła zbieżność czasu zatamowania biegu Jordanu i przejścia Izraelitów przez tę rzekę. Być może atrakcyjność takiego podejścia bierze się po części stąd, że jest ono bezpośrednim następstwem bardzo powszechnego doświadczenia „opatrznościowej synchronizacji” zdarzeń, którą osoby wierzące przypisują Bożemu działaniu.

Dla wielu naukowców fakt, iż Bóg działa poprzez procesy naturalne sprawia, że cuda są łatwiejsze do przyjęcia.[5] Z drugiej strony w Biblii opisane są też cuda, które w sposób oczywisty wymykają się opisowi metodami współczesnej nauki. Alvin Plantinga, prominenty chrześcijański filozof, napisał kiedyś, że upieranie się, iż musi istnieć naukowe wyjaśnienie każdego cudownego zjawiska jest podobne do upierania się przez pijanego człowieka, że kluczyki do samochodu, które zgubił, muszą znajdować się pod latarnią, ponieważ tam jest światło. Lub inaczej; to jak upieranie się, że z racji tego, iż trudno byłoby je znaleźć w ciemnym miejscu, na pewno muszą być w miejscu oświetlonym.[6]

Najistotniejszym z cudów, które nie mogą zostać wyjaśnione w sposób naukowy i które zaprzeczają fizycznej zasadzie przyczynowości (relacji między przyczyną i jej skutkiem) jest zmartwychwstanie. Wiedza naukowa i medyczna, jaką obecnie posiadamy, w połączeniu z zapisem biblijnym pozwalają stwierdzić ponad wszelką wątpliwość, że Jezus umarł na krzyżu. Jeżeli Jezus rzeczywiście zmartwychwstał, to mogło się to stać jedynie przez ponadnaturalną interwencję w porządek przyczynowo-skutkowy rządzący naszym fizycznym światem – musiał być to cud typu (ii). Innymi przykładami cudów tego typu jest cofnięcie cienia o dziesięć stopni na znak, że Hiskiasz zostanie uzdrowiony (II Krl 20:8-11), czy wskrzeszenie Łazarza (J 11:1-44).

Konkluzje

Teologowie zmagali się i zmagają z kwestiami różnic pomiędzy regularnym działaniem Boga podtrzymującym wszechświat a Jego szczególnymi, nie powtarzającymi się działaniami, czyli cudami oraz tym jak one wpisują się w jego odkupieńcze dzieło. Regularne Boże działanie, „zwyczaje Stwórcy”, czy też prawa naturalne mogą być niejako ze swej natury poddane analizie naukowej. Cuda opisane w Biblii natomiast zawsze związane są z konkretnym Bożym celem i z tego względu są niemalże z definicji niepowtarzalne i a‑naukowe (w sensie nauk przyrodniczych).

Natomiast w kontekście badania historii ostatecznie wiara w cuda jest ściśle związana ze światopoglądem i założeniami wstępnymi, z jakimi podchodzimy do tego zagadnienia. Jeśli ktoś wychodzi z założeń naturalistycznych i uważa, że świat fizyczny jest wszystkim, co istnieje, bez względu na to, jak silne będą dowody i przesłanki historyczne na zmartwychwstanie, nie da się przekonać, że miało ono miejsce. Z drugiej strony, jeśli ktoś przyjmuje założenia teistyczne i zakłada, że Bóg przede wszystkim stoi za prawami przyrodniczymi, których konsekwencją są regularności obserwowane przez naukowców w przyrodzie, to będzie gotów zaakceptować, że mogą pojawić się na przestrzeni dziejów wydarzenia anomalne, cuda, których dokonał Bóg, ponieważ miał w tym jakiś szczególny cel. Takie postawienie sprawy nie prowadzi do koncepcji Boga-luk („Boga-zapchajdziury”), którego należy szukać w tych obszarach rzeczywistości, których naukowcy nie zdołali jeszcze wytłumaczyć metodą naukową. Podejście to będzie z jednej strony motywować człowieka do oddawania chwały Bogu, za to jak cudownie stworzył świat i te prawa nim rządzące, które są już zrozumiałe i wyjaśnione, a drugiej strony motywować będzie naukowców do wytężonej pracy, żeby wyjaśnić te zjawiska, których jeszcze nie rozumiemy.

Podsumowując, postaram się jeszcze odpowiedzieć na pytanie, skoro tak mocno podkreślam regularności w świecie, będące wynikiem Bożego działania, to dlaczego w ogóle sądzę, że cuda mogły i mogą mieć miejsce. Zamiast odpowiadać na to pytanie bezpośrednio chciałbym za Ardem Louisem odwołać się do analogii zapożyczonej od Colina Humphreysa. Wyobraźmy sobie, że słuchamy pewnego pianisty, wykonującego klasyczne dzieło muzyczne. Po chwili zauważamy, że pewne dźwięki pojawiają się w trakcie koncertu, a inne nie wybrzmiewają wcale. Zestaw brzmiących dźwięków zawężony jest przez tonację, w której porusza się melodia w danym utworze. Jednakże, od czasu do czasu artysta może złamać tę zasadę i zagrać nietypową nutę. Muzycy nazywają je dźwiękami alterowanymi i kompozytor może je umieścić gdziekolwiek uzna to za słuszne, chociaż gdyby robił to zbyt często, jego utwór brzmiałby dziwnie. Humpreys stwierdził:

Genialny kompozytor nigdy nie będzie wprowadzał dźwięków alterowanych w sposób kapryśny. Będzie je stosował tak, żeby tworzony utwór był nadzwyczajny. To właśnie dźwięki alterowane są jednym z elementów sprawiających, że utwór muzyczny jest świetny. Analogia z tym, w jaki sposób działa Bóg, jest jasna: Bóg stworzył wszechświat i podtrzymuje go, ale podobnie jak wspaniały kompozytor może od czasu do czasu uchylić własne zasady. Jednakże, skoro jest spójnym Bogiem, uchylenie zasad musi mieć większy sens niż ich nie uchylanie.[7]

 

Niniejszy tekst w znacznej mierze opiera się na eseju pt. „Miracles and Science: The Long Shadow of David Hume” napisanym przez prof. Arda Louisa, profesora fizyki teoretycznej pracującego na Uniwersytecie Oksfordzkim, a dostępnym na stronie https://biologos.org/resources/scholarly-articles/miracles-and-science-the-long-shadow-of-david-hume


Bibliografia:

[1] David Hume, Enquiry Concerning Human Understanding and Concerning the Principles of Morals, 1748.

[2] P.B. Medawar, The Limits of Science, Oxford University Press, Oxford, 1987.

[3] John Donne (Eighty Sermons, #22, 1640).

[4] Colin Humphreys The Miracles of Exodus: A Scientist’s Discovery of the Extraordinary Natural Causes of the Biblical Stories, Harper Collins, San Francisco, 2003.

[5] R. Hooykaas, Religion and the Rise of Modern Science, Eerdmans, Grand Rapids, 1972.

[6] A. Plantinga, Warranted Christian Belief, Oxford University Press, Oxford, 2000.

[7] Cytat z C. Humphreys, http://www.st-edmunds.cam.ac.uk/faraday/CIS/humphreys/Humphreys_lecture.htm

Piotr Guńka
Autor
Piotr Guńka

Subscribe

Recent posts